wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 3

Zaczynam go nienawidzić za to, że za mnie decyduje. Przysięgam, że będzie miał piekło jak mi jeszcze coś zabroni. Położył mnie w salonie, ale faza. Podobało mi się co zrobiła ze mną ta tabletka.
Przyszedł do mnie i położył moją głowę na swoich kolanach. Nie odezwałam się do niego słowem przez cały dzień. Może dlatego, że nie byłam w stanie. Humor miałam bardzo dobry. No i w końcu położył mnie spać. Rano w końcu wyszłam. Humor dalej dobry. Załatwiłam co miałam załatwić. Sprzedałam jedną z sukienek z garderoby. Droooga była. Poszłam do siostry wieczorem.
- Summer !
- Maya. Jak tam mała ?
- Zabierz mnie stąd. - przytuliła się do mnie mocno.
- Nie mogę kochanie.
- Dlaczego ?
- Bo mam problemy. Wiesz, nabroiłam.
- A jakie ?
- Złe. - pocałowałam ją w czoło.
- Obiecałaś, że mnie zabierzesz.
- Jak będę mogła.
- Ale to nie ty tu siedzisz. - poszła sobie i już nie chciała mnie widzieć. Popłakałam się. Chciałam do Harry'ego. Jestem okropna siostrą. Nawet w tym sobie nie radzę. Zdruzgotana szłam do domu. Od razu mocno przytuliłam się do Hazzy. Fajnie mieć czasem kogoś obok.
- Co się stało ? - Nie odpowiedziałam. Dalej mocno się go trzymałam - Okej, to po co byłaś w domu dziecka ? - tulił mnie
- Powiem ci jeśli obiecasz ze przestaniesz mnie szpiegować, bo to jest nie do zniesienia -wyszlochałam.
- Nie szpieguje. Powiedz kotku
- To niby skąd wiesz, że tam byłam. Przecież nie po to aby adoptować.
- Więc po co ?
- Odwiedziłam siostrę.
- Co ?
- Siostrę. Ma do mnie żal.
- Musimy ja stamtąd zabrać. - Spojrzałam na niego. To było wariactwo. Nie zostanę tu długo. 
- Nie. Ona potrzebuje rodziny. Matki i ojca. Nie siostry ćpunki.
- Nie będziesz ćpała.  
- Summer, prawdopodobnie nikt jej nie zaadoptuje.
- wcale nie.
- Jeżeli ty nie chcesz jej pomóc to ja to zrobię.
- Nawet jej nie wychowasz. Nie wiem co mam zrobić - musiałam się napić. Wzięłam wino.
- Razem ją wychowamy.  - podniósł mój podbródek.
- Nie. Ja nie jestem jej matka, a ty. ..to ty - usiadłam i zmęczona spuściłam głowę. To zwykle oszustwo.
- Jesteś jedyna osobą,  którą ma i kocha
- Nie mam mieszkania! Ćpam. Pije. Baluje. Sypiam czasem za kasę i cie okradam. No szczyt marzeń kurwa - wybuchnęłam nie gryząc się w język.
- Słucham ?
- To co słyszałeś. Cała prawda o mnie. - odstawiłam butelkę. - i moich planach. - Pokręcił głową i wyszedł z pokoju Kopnęłam w stolik. Byłam wściekła, że mu powiedziałam. Za szybko no. Ale to w przypływie emocji. Porwałam kluczyki ze stołu i wsiadłam do auta wyjeżdżając z garażu. Nie wiem gdzie jechałam. Musiałam ochłonąć. Summer źle robisz. Całe życie. Dwa dni spałam w tym aucie. Na resztkach paliwa pojechałam pod dom dziecka.  Chciałam ja przytulić, ale jej tam nie było.
- Gdzie jest moja siostra - spytałam wyczerpana emocjonalnie. Ręce mi drżały.
- Adoptowana.
- Nienawidzę cie Styles - powiedziałam wściekła. Nawet ją mi zabrał.
- Właściwie to wróciła do ojca.
- Słucham?!
- No tak.
- O nie - nogi się pode mną ugięły. Tylko nie tam. Nie chciałam, żeby przechodziła przez to co ja.
Co ja mam zrobić ? Tylko Hazz może mi pomóc Może, ale czy to zrobi. Oszukałam go. Pojechałam do niego. Weszłam do środka nie wiedząc jak się zachować. Jeszcze ten gość tam był.
- Harry, Twoja dziwka wróciła.
- Musisz mi pomóc rozumiesz - złapałam go za koszule i patrzyłam w oczy. - Dla niej. On ją skrzywdzi rozumiesz?
- Summi ? - kompletnie pijany.
- Harry błagam cie - płakałam.
- Co się stało ?
- Mój ojciec ją adoptował.
- To źle ?
- Tak. Okropnie. Najgorzej. Nie wiesz co on robi.
- Nie wiem. - Puściłam go. Dzisiaj rozmowa była bezsensu. Spojrzałam na jego kolegę. - Jak... Jak wytrzeźwieje to powiedz mu żeby zadzwonił.
- Jak wyjdziesz to dalej będzie pił.
- Nie możesz mu zabronić? Zabrać? Od czego są przyjaciele? - pociągnęłam Harry'ego za rękę na kanapę i położyłam.
- Teraz się martwisz ? Dał Ci wszystko,  a ty jak go potraktowałaś
- Wiedział jaka jestem. Odpierdol się jak nic nie wiesz. - Loczek płakał leżąc na kanapie. Przykryłam go kocem i otarłam łzy. - Harry no nie rób mi tego. Ja mogę płakać, ale ty nie - kucałam.
- Ty też mnie zostawisz.  Jak każdy. Zawsze będę sam.
- Nie będziesz.
- Będę.  Nikt nie będzie mnie kochał
- Harry przestań - odezwał się brunet. - Zasługujesz na kogoś lepszego niż ona. 
- Racja.
- Zamknij mordę Louis i wypierdalaj z mojego domu.
- Chyba że z nią.
- Powiedziałem wyjdź - Spojrzałam na bruneta. Jezu, serio mnie nie lubił. Wyszedł. Poprawiłam Harry'emu poduszkę pod głową.
- Zabije się, wiesz ?
- Nie. Masz wszystko i nie będziesz sam - usiadłam opierając się o kanapę. - Popatrz jaka ja jestem beznadziejna.
- Taka jaką chcę.
- Nie chcesz mnie takiej. Nie chcę być szmatą. Przepraszam, że Cię wykorzystałam.
- Kogo ja obchodzę ?
- Mnie. Swoją rodzinę.
- Ciebie ? Przestań.
- Obchodzisz mnie - potarłam ręką czoło. - Wiem, jestem idiotką ale nie chce być już dziwką. Nie chcę, żeby patrzyli na mnie z obrzydzeniem. - poprawiłam mu włosy wpadające na nos.
- Nie jesteś.  Jesteś wspaniała, ale zagubiona. - Pogłaskałam go po policzku. 
- Muszę pomóc siostrze..
- Załatwiłem to.

- Co?
- Louis ją zaraz przywiezie.
- Jak to załatwiłeś skoro jak przyjechałam to nie wiedziałeś o co mi chodzi.
- Wystarczyło,  że Louis usłyszał.
- Nie lubię go.
- On Ciebie.
- Wiem.
- Daj mi wódkę
- Nie. Weź idź spać - trzepnęłam go poduszką. I tak zaraz zasnął, a ja zaczęłam sprzątać. Nareszcie. Myślałam, że już nie zaśnie. To moja wina, że jest w takim stanie. Kiedy skończyłam siedziałam przy nim. Spał tak spokojnie. Taki piękny. Nie zasługuje żeby tu być. Otworzył oczy. Zobaczyłam w nich ból. Spuściłam głowę nie mogąc na to patrzeć.
- Jesteś tu.. - szepnął podnosząc mój podbródek
- Jestem... Nigdzie się nie wybieram, chyba że mnie wyrzucisz.
- Nigdy
- Przynieść ci coś Harry?
- Wody. - Podniosłam się i poszłam do kuchni. Przez jego słowa zrobiło mi się cieplej na sercu.
Kiedy wróciłam do salonu szklanka wypadła mi z ręki.  Maya była u niego na rękach Znów mi łzy poleciały. Dobrze wiedziałam, że tutaj będzie jej najlepiej. Wyciągnęła do mnie ręce. Od razu ją wzięłam i mocno przytuliłam. - Nic ci nie jest? Matko...
- Nic. Zostanę z Tobą ?
- Tak. Już tak - głaskałam ją po włosach.
- Albo ze mną.  - Powiedział Louis.
- Tobie dziecka nie dam - zmroziłam go wzrokiem.
- Summer zachowuj się.
- Powiedziałam. Chodź skarbie - poszłam z siostra do kuchni. Na pewno jest głodna Harry rozmawiał z nim w salonie. Zrobiłam jej obiad. Wszystko zjadła.
- Chcesz coś jeszcze Maya?
- Pić. - sięgnęłam po szklankę i nalałam jej soku.
- Proszę.
- Dziękuję. - Ona piła, a ja wstawiłam talerze do zmywarki. Tu wszystko było takie nowoczesne i nowiutkie. Aż bałam się czegoś dotknąć, żeby nie popsuć.
- Summer. Chodź pogadać.
- Poczekaj tu - powiedziałam do małej i poszłam do salonu. Louis do niej poszedł. Chciałam mu przywalić, ale Harry złapał mnie za rękę i pociągnął na kanapę.
- Proszę cię no. Nie cierpię tego faceta - jęknęłam schodząc z kanapy. Zebrałam szkło szklanki.
- Posłuchaj mnie uważnie. Louis jest świetnym ojcem i może jej wszystko zapewnić.
- Ojcem? On? - spojrzałam na niego jak na kretyna. - Rozumiem, że jej tu nie chcesz, ale on?
- Nie powiedziałem tego. Zrozum, że ja nie mam czasu, a ty musisz się leczyć. Jeżeli chcesz ona tu zostanie.
- On ma rodzinę? Co on robi? Powiedz mi do cholery. Muszę wiedzieć.
- Louis jest policjantem. Ma żonę i dwójkę adoptowanych dzieci. - Spojrzałam na wejście od kuchni zaciskając zęby.
- I chce trzecie? - tatuś się znalazł.
- Jego żona nie może mieć dzieci.
- Mogę ich poznać?
- Tak.
- Dobrze. - Rozłożył ramiona. Podeszłam do niego i przytuliłam się.
- A teraz wybacz idę wyrzucić szkło.
- Idź. - Tak zrobiłam. Louis rozmawiał z Mayą, a ta się smiała. Pociągnęłam go za tył koszulki.
- Co chcesz kobieto ?
- Pogadamy facecie.
- Słucham ?
- Mną możesz poniewierać, ale ją masz dobrze traktować.
- Dziecka bym nie skrzywdził. 
- Cudownie.
- Aha. Ostrzegam, że jak jeszcze raz skrzywdzisz mojego brata to Cie rozniosę. Rozumiesz ?

24 komentarze:

  1. Super jak zawsze czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uhuhuhuhuhu dzieje się <3
    Ściskam
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na bohaterów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam bardzo, po co?
      Harry i Barbara. Przecież widać

      Usuń
  4. Cuuudeńko!
    Czekam na nn <3
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super świetny , doskonały :-) od narodin , aż do smierci poytywnie pierdolnięci hihih super

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na. bohaterów błagam ? Serio haha święty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież masz bohaterów w rozdziaale
      nie rozumiem

      Usuń
  7. Świetny rozdział czytałam juz dawno ten rozdział ale całkowicie zapomnialam skomentować. Kocham i czekam na następny ❤️

    OdpowiedzUsuń
  8. Boski no !!
    Czekam na next!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne to nowe opowiadanie. Podoba mi się baaardzoo :-D Czekam na next. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju, ale super rozdział ogólnie fajny pomysł na bloga ������

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny!! :* czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny <3 Kocham ♥

    OdpowiedzUsuń